Pierwsze parkingi automatyczne w mieście

Gdy ktoś pyta mnie o to, jak to wszystko się zaczęło, jestem w stanie opowiedzieć ot tak całą historię. Miałem trochę pieniędzy i planowałem otwarcie własnej firmy. Podobało mi się jedno z rozwiązań przyjętych na zachodzie, którego nie było jeszcze w Polsce.

Takich parkingów automatycznych nie było nigdzie

Parking automatycznyFirma jak firma – nie miała zajmować się niczym innowacyjnym. Spodobał mi się jednak zamysł, by parking był dobrze widoczny i automatyczny. Wiedziałem, że będzie to wzbudzało zainteresowanie i robiło mi przy okazji reklamę. Nie pomyliłem się ani trochę – był to pierwszy parking automatyczny w mieście i zdawałem sobie sprawę z tego, jakie wzbudza zainteresowanie. Dorośli przechodząc odwracali głowy, dzieci zaś specjalnie przyjeżdżały na rowerze, by popatrzeć na nowocześnie podświetlone szlabany. Wkrótce ludzie umawiając się na spotkanie zaczęli podawać go jako punkt orientacyjny – „spotkajmy się na rogu, koło tego świecącego parkingu”. Nie tylko miał on jednak zalety estetyczne i reklamowe – oszczędzałem na nim ogromne ilości pieniędzy. Zamontowanie tego systemu nie było tanie, ale prawda jest taka, że gdyby przez cały czas miał tam siedzieć parkingowy, wydałbym więcej już w przeciągu paru miesięcy. Parking automatyczny potrafił z kolei latami działać bez najmniejszych nawet usterek. Długi czas po mnie inne firmy też zdecydowały się na podobne rozwiązania. Najwidoczniej musieli przeliczyć sobie koszty obydwu rozwiązań – prawda jest taka, że parkingi automatyczne zawsze wypadały lepiej.

Do dziś mój parking automatyczny rozświetla noc neonami i przykuwa uwagę ludzi. Zamontowanie tego systemu było strzałem w dziesiątkę i mocno wyprzedziło swoje czasy. Nie żałuję jednak tego, że wydałem wtedy nieco więcej pieniędzy – szybko się to zwróciło, zaś zyski przynosi do dnia dzisiejszego.